Kilka dni temu poinformowałem, że patronat nad projektem RunGHT objął najlepszy polski ośrodek filozoficzny, czyli Wydział Filozofii Uniwersytetu Jagiellońskiego. Dla wielu osób mogło to być zaskoczeniem. Co wspólnego ma bowiem bieganie po górach z filozofią akademicką? Sam przez długi czas zadawałem sobie to pytanie. Intuicyjnie czułem, że taki związek istnieje, ale początkowo nie potrafiłem go jasno nazwać. Dopiero przygotowania do projektu RunGHT uświadomiły mi, że jego filozoficzny wymiar nie jest dodatkiem do przedsięwzięcia. Jest jego istotą.
RunGHT nie jest projektem sportowym, któremu towarzyszy filozofia. Jest projektem filozoficznym realizowanym za pomocą sportu.
Filozofia od swoich początków była czymś więcej niż tylko działalnością akademicką. Nie polegała wyłącznie na tworzeniu teorii czy analizowaniu pojęć. Była sposobem życia i próbą odpowiedzi na najbardziej fundamentalne pytania dotyczące człowieka. Kim jesteśmy? Jakie są nasze granice? Co nadaje sens naszym działaniom? Jak powinniśmy żyć?
W projekcie RunGHT przez czterdzieści pięć dni samotnego biegu przez Himalaje sam stanę się przedmiotem takiej refleksji. Nie będę analizował tych pytań siedząc w bibliotece. Będę musiał zmierzyć się z nimi w praktyce. Karl Jaspers, jeden z najważniejszych filozofów XX wieku, twierdził, że źródłem najgłębszych pytań filozoficznych są tzw. “sytuacje graniczne”. Są to momenty, w których człowiek zostaje skonfrontowany z własną skończonością, kruchością, cierpieniem, ryzykiem czy niepewnością. W zwykłym życiu często uciekamy od takich doświadczeń. W górach stają się one codziennością. W tym sensie RunGHT jest rodzajem dobrowolnie podjętej sytuacji granicznej. To eksperyment, którego celem nie jest sprawdzenie, jak szybko można pokonać określoną trasę. Chodzi raczej o zbadanie, co dzieje się z człowiekiem, gdy przez wiele tygodni pozostaje sam wobec wysiłku, zmęczenia, zagrożenia i ogromu otaczającej go natury. Można powiedzieć, że Himalaje stają się tutaj laboratorium filozoficznym. Nie jest to jednak laboratorium, w którym bada się świat zewnętrzny. Przedmiotem badania jest sam człowiek. Jego możliwości fizyczne i psychiczne. Jego sposób reagowania na trudności. Jego zdolność do podejmowania decyzji. Jego wyobrażenia o sobie samym.
Góry mają jednak jeszcze jeden wymiar, który od dawna fascynował filozofów. W XVIII wieku, w refleksji filozoficznej pojawiło się bowiem pojęcie wzniosłości. Z pomocą tego pojęcia filozofowie i estetycy próbowali opisać szczególne doświadczenie, które pojawia się w kontakcie z potężnymi krajobrazami górskimi. Co ciekawe, wcześniej, przez wiele stuleci góry nie były uznawane za piękne. Wydawały się chaotyczne, nieprzyjazne i pozbawione harmonii. Ludzie omijali je tak samo, jak dziś omijaliby pustynie czy tereny katastrof naturalnych. Dopiero z czasem odkryto, że właśnie ten pozorny nieporządek stanowi o ich niezwykłej wartości. Wzniosłość bowiem rodzi się wtedy, gdy człowiek spotyka się z czymś, co go przerasta. Z czymś tak wielkim, że nie daje się sprowadzić do ludzkiej skali. Wobec wysokich gór uświadamiamy sobie własną małość, ale jednocześnie odkrywamy zdolność do przekraczania samego siebie. Czujemy lęk, zachwyt i pokorę jednocześnie. Być może właśnie dlatego góry stały się dla współczesnego człowieka tak ważne.
Żyjemy w świecie, który coraz skuteczniej podporządkowujemy własnej kontroli. Otaczamy się technologią, infrastrukturą i systemami bezpieczeństwa. Coraz rzadziej spotykamy przestrzeń, która nie poddaje się naszym planom i oczekiwaniom. Wysokie góry pozostają jednym z ostatnich takich miejsc. Nie interesują ich nasze ambicje, plany ani wyobrażenia o sobie. Nie można ich przekonać, aby dostosowały się do naszych potrzeb. Wymagają natomiast czegoś innego — szacunku, pokory i właściwej miary. Dlatego mam wrażenie, że idziemy w góry po prawdę. Nie po prawdę rozumianą jako zbiór twierdzeń, lecz po doświadczenie, które przypomina nam, kim jesteśmy. Góry pokazują człowiekowi jego rzeczywiste miejsce w świecie. Uświadamiają mu zarówno jego kruchość, jak i niezwykłe możliwości. Przypominają, że jest częścią natury, a nie czymś od niej oddzielonym. RunGHT jest próbą wejścia w taką przestrzeń i pozostania w niej wystarczająco długo, aby czegoś się nauczyć.
Nie tylko o górach.
Przede wszystkim o człowieku.